Statystyki pokazują, że w Polsce rok 2008 można uznać za najbardziej udany w turystyce. A to za sprawą wzrostu wyjazdów zagranicznych. Jak będzie w tym roku? Według danych Instytutu Turystyki w Warszawie w ubiegłym roku wyjechało za granicę 17 proc. Polaków (6 mln), podczas gdy rok wcześniej takie podróże odbyło 15 proc. Inne dane wskazują, że w ubiegłym roku, w porównaniu z poprzednim, nastąpił aż 10 proc. wzrost liczby zagranicznych podróży tylko w celach turystycznych. Czy coś z tego wynika?
Na pewno nie to, że Polaków nie dotyczy kryzys. Dane za rok 2008 tak naprawdę ilustrują sytuację wcześniejszą, ponieważ większość rodaków planuje urlopy z dużym wyprzedzeniem. Ale pomińmy sprawę kryzysu i jego skutków, a skupmy się na ogólnych tendencjach, jakie można zauważyć w polskiej turystyce urlopowej.
Co lubi Polak
- Polacy od lat masowo wyruszają na południe, wybierając Egipt oraz Chorwację, bogatsi podróżują do Hiszpanii, Francji oraz Grecji – mówi dr Jerzy Łaciak z Instytutu Turystyki.
Czyli plaża, ciepłe morze i hamak, lub jak kto woli palma. O takim urlopie marzy przeciętny obywatel.
Podobno taka tendencja ma się utrzymać, co potwierdza Jerzy Łaciak. Jesteśmy i będziemy wierni naszym wyborom, czego przykładem są podróże do Egiptu utrzymujące się od kilku lat na poziomie 100-150 tys. osób rocznie, natomiast w roku 2008 osiągające 250 tys. Podobnie jest z Chorwacją, gdzie spędza wakacje co roku 200-300 tys. naszych rodaków. Generalnie Polacy nie są szczególnie zainteresowani poznawaniem obcych lądów i kultur. Chociaż badacze zaobserwowali nowy kierunek, teraz się jeździ do Japonii i Nowej Zelandii i to jest bardzo „trendy”. Co oczywiście nie ma nic wspólnego z wyjazdami masowymi. Tak samo jak niewielu z nas wybiera nawet modny trekking, rafting czy nurkowanie, tego typu atrakcje zapewniają z kolei organizatorzy wyjazdów integracyjnych, ale to już w ramach wyjazdów służbowych.
Polak na leżaku
Nawet najbogatsi z nas w trakcie prywatnych urlopów stawiają na luksus i bierny wypoczynek niż zwiedzanie interesujących miejsc. Tylko nieliczni wybierają traperskie wyprawy w nieznane, np. do Afganistanu czy wyjazd szlakiem misyjnym do Brazylii. Zresztą turystyka pielgrzymkowa nadal nie stanowi konkurencji dla „leżenia plackiem na plaży”. Jedynie 2000 rok był pod tym względem szczególny, jako rok milenijny, wtedy turystyka pielgrzymkowa przeżywała boom. A wyjazdy do SPA? Pomimo bogatej oferty afrykańskiej, zainteresowana nimi jest tylko nieliczna grupka próżniaków płci damskiej.
Penetracja Starego Kontynentu
Według danych Instytutu Turystyki największy wzrost wyjazdów turystycznych, w porównaniu do 2007 roku, dotyczy podróży: do Czech (13 proc. w 2008 r.), Niemiec (10 proc.), Słowacji (10 proc.), Włoch (10 proc.), Chorwacji (7 proc.), Grecji (7 proc.), Egiptu (6 proc.). Ale jeśli chodzi o tendencje, to się nie zmieniły, w poprzednich latach też wyjeżdżano w tych kierunkach.
Jeśli na urlop, to kiedy? Najczęściej oczywiście wybieramy letnie miesiące, wyjazdy zimą są nadal mniej popularne (chociaż zauważono pewną na nie modę, wąski margines turystów) - na narty wyrusza jedynie 500 tys. osób, w tym za granicę 100-200 tys., jeździmy przeważnie do Czech i Słowacji.
Od lat wiadomo, że częściej wyjeżdżają osoby wykształcone i bogatsze oraz ludzie z większych miast. To stała tendencja i chyba nic się nie zmieni. Wygląda jedynie na to, że ci co mają dużo pieniędzy i lepszy dostęp do oferty będą wyjeżdżali jeszcze częściej.
Urlop w Polsce
Jeśli wypuszczamy się na urlop w kraju, to najczęściej nocujemy u krewnych (40 proc.), pozostali urlopowicze wybierają chętniej krajowe pensjonaty (16 proc. w 2008 r.) niż hotele i motele (11 proc.) oraz ośrodki wczasowe (9 proc.). Ale uwaga, w porównaniu z 2007 rokiem szczególnie wzrosło zainteresowanie pensjonatami (z 10 proc. do 16 proc.).
Organizacja podróży
W przypadku wyjazdów krajowych tylko w 3 proc. przypadków oddajemy się w ręce biur podróży, w 14 proc. korzystając z innych instytucji (w tym zakładów pracy), aż w 83 proc. wyjazdów organizujemy je sobie sami. Zagraniczne wyjazdy organizowane są poprzez biura podróży w 21 proc., a inne instytucje, w tym pracę – 17 proc.
Polacy nie są poszukiwaczami zmian, przywiązują się raczej do stałych, sprawdzonych miejsc. Czyli polscy hotelarze powinni się postarać, by zrobić dobre pierwsze wrażenie, bo to będzie im gwarantować lojalność turystów.
Pomimo gwałtownego wzrostu konsumpcji (w porównaniu z latami 90.), turystyka w Polsce jest na ostatnim miejscu (po takich dobrach jak mieszkanie, samochód, urządzenia techniczne). W krajach Europy Zachodniej wyjeżdża w celach turystycznych 80 proc. osób, u nas prawie o połowę mniej – 48 proc., z czego płynie prosty wniosek, że połowa z nas spędza urlop w domu.
I dobra wiadomość dla rodzimych hotelarzy. Kryzys jednak daje się nam we znaki, powodując spadek zainteresowania wyjazdami zagranicznymi. Według obliczeń dr. Jerzego Łaciaka z Instytutu Turystyki w I kwartale 2009 roku wyjechało 950 tys. osób, podczas gdy w I kwartale 2008 takich osób było 1 mln 450 tys.(!). Jest różnica.
Wniosek wydaje się być jasny. Jeśli Polacy w te wakacje znajdą w Polsce miejsca, gdzie poczują się równie komfortowo jak za granicą, pewnie w przyszłym roku zdecydują się na szukanie turystycznych atrakcji w kraju.
Barbara Jagas
horeca.pl